Wygląda na to, że będąc starchitektem, wypada ostatnio zaprojektować efektowny apartamentowiec w Nowym Jorku. Inaczej może to oznaczać wypadnięcie z kręgu tych najbardziej rozchwytywanych.
Przyglądając się ostatnio zaprezentowanym projektom można zobaczyć całkiem ładny zestaw:
1. Jean Nouvel z hotelo-apartamentowcem przy MoMA
2. Un Studio z Five Franklin Place
3. OMA – 23 and 22 East Street
4. Herzog and de Meuron – 56 Leonard Street
Nouvel
Jean Nouvel zaprojektowal dla Nowego Jorku co prawda nie klasyczny apartamentowiec, ale jednocześnie budowlę z tu prezentowanych najwystawniejszą.
Ulokowany pomiędzy 53 z 54 ulicą 75-piętrowy wysokościowiec zawierać będzie 7-mio gwiazdkowy hotel na 100 pokoi, 120 apartamentów mieszkalnych oraz 15 tys. m2 powierzchni przeznaczonej jako rozwinięcie galerii Museum of Modern Art.
Un Studio
Budynek zaprojektowany przez Bena van Berkela z UN Studio jest klasycznym apartamentowcem, 20-sto piętrowym, wciśniętym w zabudowę nowojorskich kamienic. Nie jest to ‚plomba‘ jakie uczono nas projektować na polskich Wydziałach Architektury. Nie trzyma skali, ani gzymsów, wybija się ponad otoczenie i ewidentnie dominuje zamiast uzupełniać.
Jednak jest niewątpliwie ciekawym budynkiem z UNikalną urodą i choćby z tego względu godzien jest zainteresowania.
OMA
Ten 107-mio metrowy budynek mieszkalny powstanie jako rozszerzenie innego apartamentowca (budowanego przez tego samego dewelopera) i ze względu na to pierwsze kondygnacje będa współdzielone (będą tam przestrzenie komercyjne).
Patrząc się na bryłę trzeba docenić swobodę z jaką w takich formalnych rozgrywkach odnajduje się Rem Koolhaas. Budynek wydaje się naśladować konstrukcję stworzoną z klocków LEGO lub też – wrysowaną w krajobraz Manhattanu z komputerową ząbkowaną nie-dokładnością…
Herzog & de Meuron
Przyznam szczerze, że z prezentowanych w tym artykule budynków projekt sławnych Szwajcarow wydaje się mieć najmniej uroku. Herzog i de Meuron zapatrzyli się chyba zbytnio na – rownież nowojorskie New Museum Kazuyo Sejimy i Ryue Nishizawy z japońskiego biura SANAA, bowiem koncepcja formy – ustawionych na sobie nieregularnie pudełek, jest identyczna, tyle, że powielona w większej skali. Ta wtórność koncepcji formy bardzo razi, jeżeli weźmiemy pod uwagę klasę architektów.
Budynek jest oczywiście efektowny, ale coś z tą efektownością jest nie tak – albo za dużo spokoju, albo też nadmiar udziwnień. To, co rozumiem i z mniejszym lub większym oporem kupuję w przypadku Nouvela, van Berkela oraz Koolhaasa, tutaj się nie pojawia. Budynek pozostawia obojętnym i nawet sprytne (to słowo oddaje cały sens tej operacji) użycie ‚współczesnej rzeźby‘ w narożniku parteru niczego nie zmienia.
Od Herzoga i de Meurona wymagamy czegoś więcej.
/artykuł pierwotnie opublikowany we wrześniu 2008 roku/









